FRANZISKANER WEISSBIER

Franziskaner Weissbier

Browar Spaten-Franziskaner-Bräu GmbH, Munchen

 

Alkohol: 5.0%
Ekstrakt: 11,8%
Pojemność: 0,5L

Kolejny, może nie tak popularny jak Paulaner czy Faustus, ale równie znany weissbier. Trochę ‘duszny’, drożdżowo-serowy zapach. Bardzo obfita piana. Piwo zupełnie nieprzejrzyste, mocno mętne. Barwa wyjątkowo ciemna jak na piwo pszeniczne. Odpowiednio nagazowane.

Bardzo dobrze zrównoważone piwo pszeniczne o przyjemnym, bogatym bukiecie. Dużo drożdży, które po oderwaniu od butelki niechętnie rozprowadzają się w piwie, opadając po chwili na dno szklanki. Jednak wystarczająca ich ilość jest w piwie nadając mu niepowtarzalny i unikalny smak monachijskiego piwa pszenicznego.

Mamy tu oczywiście całą plejadę owoców tropikalnych: pomarańcze, cytryny, banany. Wszystkie w nienachalnej kompozycji. Delikatna kwaskowatość i szczypanie na języku przyjemnie zachęcają do konsumpcji. I szybkiego sięgnięcia po następne. O tak, jest to piwo, które raczej się ‘nie nudzi’.

Ciekawe jak długo sprytni mnisi trzymali tajemnicę tego trunku rozpijając się w zaciszu klasztornych korytarzy. Szczęśliwie globalizacja i ich nie ominęła dzięki czemu możemy rozkoszować się niemal doskonałym trunkiem. Piszę niemal, bo wciąż brak mu tego ‘czegoś’, jakiegoś niezwykłego akcentu, który wyróżnił by je ponad inne Weissbier’y.

 

Franziskaner Weissbier, foto: Arek Blomka

Foto: Arek Blomka

 

(8.5/10)

PAULANER HEFE-WEISSBIER DUNKEL

Paulaner Hefe-Weissbier Dunkel

Browar Paulaner Brauerei GmbH & Co. KG

Alkohol: 5.3%
Ekstrakt: 12.4%
Pojemność: 0.5L

Jedno z dwóch gatunków piw pszenicznych z Marki Paulaner oferowanych przez Grupę Żywiec S.A. to ciemny pszeniczniak Hefe-Weissbier Dunkel. Paulaner to znana marka zwłaszcza ze swojego weissbier’a, ale te piwo nie jest typowe.

Po nalaniu (koniecznie do wysokiej szklanki) ukazuje gęstą, kremową szro-burą pianę. Samo piwo w barwie ciemno-bursztynowej, dość mętne. Zapach wyraźnie kwaśny ale jakby rześki zarazem. Zawartość CO2 w normie.

Pierwsze wrażenie po wypiciu – lekko przypalone… Drożdżowo-zbożowy posmak na przemian z owocowym (banany) i cukierkowym (karmelki i guma do żucia?).  Jednak z całego kompleksu smaków przebijają się wyraźnie drożdże zakłucając tę sielankę. Goryczka lekko wyczuwalna, przyjemnie orzeźwiająca ‘bukiet’ i zachęcająca do kolejnego łyku.

Niby wszystko jest na miejscu ale w ostateczności nie przekonuje. Suma malutkich minusików robi swoje. Niemniej warto spróbować by się przekonać.

 

Paulaner Hefe-Weissbier Dunkel, foto: Arek Blomka

Foto: Arek Blomka

 

(7.0/10)

LUBUSKIE NATURALNE

Lubuskie Naturalne

Browar Witnica

Alkohol: 6,5%
Ekstrakt: 13,1%
Pojemność: 0,5L

Barwa jasno-bursztynowa. Zapach przeciętny, trochę zbyt spirytusowy, jakby wzmacniane trunek nie do końca się wymieszał ze ‘wzmacniaczem’. Piana w zasadzie nie istnieje. Nagazowanie trunku spore.

Smak, zgodnie z nazwą, zakwalifikować można jako naturalny. Piwo zdaje się dość goryczkowe, na dłuższą metę jednak zbyt gorzkie. Smak to dominujące nuty chmielowe. W sumie dość sporo jak na ciężkiego lagera.

Całość zabawy niestety psuje zawartość alkoholu – jest wyczuwalnie za duża. Nie, żebym narzekał na ilość alkoholu ale nie przepadam za poczuciem spirytualiów w piwie.

Lubuskie Naturalne z pewnością zasługuje na wyróżnienie w kategorii dokonań copywritera i pracowników działu marketingu: “Piwo Naturalne powstało na bazie starej, unikatowej receptury warzenia piwa. Wolne od chemii i konserwantów. Przyjazne ekologii i zdrowiu konsumentów.” Na zdrowie!

 

Lubuskie Naturalne, foto: Arek Blomka

Foto: Arek Blomka

 

(6.5/10)

ZLATÝ BAŽANT TMAVÉ PIVO

Zlatý Bažant Tmavé

Browar Heineken Slovensko

 

Alkohol: 3,8%
Ekstrakt: 10%
Pojemność: 0,5L

 

Zapach ledwie wyczuwalny i trudny do określenia. Piana gęsta i puszysta, ciemno-kremowa ale po chwili znika. Kolor piwa intensywny, karminowy przypominający barwą czerwone, wytrawne Bordeaux. Wysoka klarowność i dosyć niskie nagazowanie.

Przede wszystkim to co uderza w tym piwie to subtelna, przenikająca się wzajemnie kompozycja smaków. Jednak po chwili na pierwszy plan wysuwa się smak karmelu. Drugim skojarzeniem jest delikatnie palona kawa, albo raczej belgijskie cukierki kawowe. Czyli smaki ewidentnie z kawiarniano-cukiernicze.

Zlatý Bažant Tmavé sprawia wrażenie niezwykle subtelnego i wyrafinowanego trunku. Może nie przypaść do gustu konserwatywnym smakoszom ale z pewnością spodoba się szerszemu gronu przedstawicielek płci pięknej (sprawdzone empirycznie), także za ‘niezobowiązująco’ niską zawartość alkoholu.

 

Zlaty Bazant Tmave, foto: Arek Blomka

Foto: Arek Blomka

Może nieco na wyrost ale …
(7.0/10)

CIECHAN PSZENICZNE

Ciechan pszeniczne niefiltrowane

Browar Ciechan Sp z o.o.

Alkohol: 4,8%
Ekstrakt: 12,1%
Pojemność: 0,5L

 

Zapach intensywnie drożdżowy. Kolor mleczno-bursztynowy. Piana bardzo gęsta lecz szybko zanika. Nagazowanie spore. Piwo jest bardzo mętne, nieprzejrzyste.

Trzeba przyznać to Ciechanowi, że smak jest niezwykle kompletny. Jest zarazem bardzo drożdżowy lecz – co rzadkie jak na pszeniczniaka – nieco wytrawne. Przyjemnie szczypie w język i podniebienie jednocześnie wspaniale gasząc pragnienie. Nie jest zdominowane żadnym konkretnym smakiem choć bukiet ma szeroki. Ma delikatny kwiatowy posmak, kojarzący się z kwiatem lipy. Głęboki haust Pszenicznego i pod powiekami rozpościera się bezkresne pole złocącej się w słońcu pszenicy a z oddali słychać bzyczenie pszczół w kwiatach kwitnącej lipy…

Wspomniane na etykiecie smaki goździków są niewyczuwalne. Natomiast typowy dla piw pszenicznych posmak bananów jest wyraźny. I pomimo, że piwo wypite zostało w tydzień po dacie produkcji nic a nic nie straciło ze swej świeżości.

 

Ciechan pszeniczne, foto: Arek Blomka

Foto: Arek Blomka

 

Jedno z najlepszych polskich piw pszenicznych
(8.0/10)

Niestety, za kuriozalną politykę cenową browaru Ciechan należałoby się co najwyżej:
(6.0/10)

Piwo na nowy rok

Będzie, nie będzie, będzie, nie będzie.

Miało być a nie było… Konsekwencja i determinacja gdzieś się pogubiły po drodze. Ale z nowym rokiem – nowe postanowienia.

Stay tuned!

Uzbierało się nieco

Cóż, myślałem, że już umarło i nie powstanie. Padnie w zapomnieniu pogrzebane absolutnym brakiem zainteresowania czytelników i zaangażowania piszącego. 15 miesięcy, które minęło od ostatniego posta to oczywisty dowód na śmierć i kompletny rozkład tego bloga.

Ale może jednak nie? Pod wpływem delikatnej acz sugestywnej presji bardzo bliskiej mi właścicielki płci pięknej postanowiłem upublicznić kolejne zalegające w zeszycie recenzje i zdjęcia czekające na wywołanie.  Tak więc wkrótce pojawią się nowe-stare recenzje piw i trunków piwopodobnych.

Mam cień nadziei, że jednak ktoś to przeczyta :)

CANNABIA

Cannabia

Der Hanftrunk

Browar: Dupetit

Alkohol: 4,8%
Ekstrakt: 11
Pojemność: 0,33L

Dziś coś tyleż zabawnego co nietypowego. Produkt piwo-podobny (?) a może produkt kolekcjonerski? Cóż, ani chwili się nie wahałem i spożyłem z zaciekawieniem.

Zapach początkowo nieprzyjemny, później już bardziej ‘trawiasty’. Piana jasna, natychmiast znikła zamieniając się jedynie w ślad na powierzchni. Nagazowane niewielkie. Kolor jasny, słomkowy. Wysoka przejrzystość.

Smak: tu pewna konsternacja – faktycznie czuć słód i chmiel. Czyli jednak piwo! (Ufff – tu odetchnąłem bo nie odżałowałbym sobie wydanych kilku zł i braku wpisu na blogu). Ale coś jeszcze… Wg opisu są to owe konopie (ciekawe które? zakładam, że indyjskie) wykorzystane do produkcji Cannabii. Aż takim znawcą tematu nie jestem ale wydaje mi się, by móc strawić cannabis i uzyskać ‘pożądany’ efekt konieczne jest rozpuszczenie zawartych w konopi substancji w tłuszczu. A tłuszczu raczej w tym piwie nie uświadczy. Więc może to jedynie dodatek smakowy dla canna’tyków, którzy codziennie myją dredy szamponem z konopi. A może dredów się nie myje?

Obcy smak wprowadzony przebiegle do piwa z pewnością odniósł zamierzony skutek marketingowy. Smak jednak, marnego zdaje się piwa, został zepsuty nawet bardziej. Jeśli to naturalny ekstrakt to smakuje jak syntetyczny dodatek, może trochę jak aromat do ciasta. Tu mamy: marne piwo + dziwny aromat = wysoka cena.

Cannabia der hanftrunk, foto: Arek Blomka

foto: Arek Blomka

(5.5/10)

Mały komentarz postscriptum. Gdyby pod uwagę nie brana była cena Cannabia zyskała by nieco. Jednak przy cenie ok 4zł za 0.33L to zdecydowanie za wiele. Rozumiem trudną walkę producentów o legalizację napoju we wszystkich krajach UE (zawartość THC w produktach spożywczych nie może przekroczyć 0,005% ). No ale…
Piwo dostępne w Polsce dzięki importerowi Barlan Beverages Group

VOLFAS ENGELMAN IMPERIAL PORTERIS

Volfas Engelman Imperial Porteris

Browar Ragutis

Alkohol: 6,0%
Pojemność: 0,5L

Volfas Engelman Imperial Porteris jakoś tak na mnie wpłynęło, że recenzja się zgubiła i nie chciała odnaleźć przez długie miesiące. Piwo, podobnie jak jasny Riktinis w eleganckiej buteleczce z eleganckim kapselkiem. Wizualnie – bardzo elegancko i zachęcająco.

Kolor piwa zachwyca. Przypomina odcieniem świeżo wyłuskanego kasztana. Piana gęsta, kremowa. Powoil opadła do obrączki. Zapach nieco korzenny. Piwo klarowne, dość mocno nagazowane.

No i konsumpcja. Chwila prawdy. Na pierwszy plan wysuwają się orzechy i karmel. Smaki nie przychodzą jednak od razu. Trzeba troszkę odczekać… Ale zaraz, przecież to porter (przynajmniej tak napisano). Ba! Do tego imperialny czyli z obdarzony konkretną mocą i takąż zawartością. Nic bardziej mylnego. Orzechy, karmel, cukierki, drożdże. Ale też mnóstwo wody rozcieńczającej te smaki. Nie jest to porter jakim chciałbym go widzieć. Chciałoby się poczuć ciężar adekwatny do barwy, gęstą lepkość w ustach. I krzepiącą moc, która postawi na nogi po kilku godzinach biegania po mrozie. Niestety. Potencjalnie ciekawy ale niedopracowany.

Volfas Engelman Imperial Porteris, foto: Arek Blomka

foto: Arek Blomka

(6/10)

CORNELIUS PREMIUM LAGER

Cornelius Premium Lager

Alkohol: 5,4%
Ekstrakt: 12,8
Pojemność: 0,5L

Ha! Kolejne niefiltrowane piwko wpadło w me łapska i nasyciło kubeczki smakowe. Zapach – bardzo przyjemny, orzeźwiający. Piana jasna dość gwałtownie zniknęła z powierzchni. Kolor ciemny, bursztynowy. Klarowność słaba – w piwie pływają drożdżowe ‘menty’. A nagazowanie bardzo wysokie.

Cóż można się spodziewać po piwie tak mocno wychwalanym na etykiecie? „Premium lager to wyjątkowe piwo warzone tradycyjną metodą dolnej fermentacji, dojrzewające w niskiej temperaturze o jasno-bursztynowej barwie z lekką nutą goryczki i dominującym aromatem słodu.” Hmm, po pierwszym zdaniu każdemu zapala się lampka ostrzegawcza: czy aby nie jest wychwalane na wyrost? Czy nie powinno się pozostawić oceny konsumentowi? Czy aby nie kłamią?

O dziwo i na szczęście nie kłamią! Piwo jest bardzo dobre. Wygląda i smakuje jak napisali. Może nawet trochę ‘bardziej’. Cornelius Premium Lager ma przyjemny orzeźwiający smak choć może niektórym wydawać się nieco zbyt słodkawe, pozostawiając uczucie swoistej lepkości w ustach. Przez to po chwili czujemy potrzebę, by sięgnąć po następny łyk. Może to wina (zaleta?) braku filtracji – wszystkie piwa, oznaczone jako niefiltrowane, mają w sobie to ambiwalentne ‘coś’ co je – raczej pozytywnie wyróżnia.

Browar Cornelius jest częścią firmy Sulimar reprezentujący dość nowoczesny typ produkcji i dystrybucji piwa, wina i napojów energetyzujących (sic!). Szerokie spektrum piw aż dziwi: tyle marek, odmian i rodzajów produkowanych przez, jak siebie sami określają, browar regionalny z Piotrkowa Trybunalskiego. Nic tylko pogratulować!

Cornelius Premium Lager, foto: Arek Blomka

foto: Arek Blomka

(7.5/10)

Return top

Beer Blog - Przy piwie o piwie

Zapraszam do mojego bloga, gdzie znęcam się literacko i fotograficznie nad produktami piwowarskimi. Jeśli chcesz bym wypił Ci piwo, zrobił zdjęcia lub o tym napisał pisz: arek@blomka.com